Żyjemy w czasach dynamicznych zmian, rozwoju nowych technologii, coraz większego wpływu tzw. sztucznej inteligencji na naszą codzienność, co często umożliwia szukanie i wybieranie właściwej drogi na skróty. Dlaczego zatem i ja nie miałbym skorzystać z dobrodziejstw współczesności?
Rozpoczynając „rozmowę” z jednym ze znanych, dużych modeli językowych wpisałem w odpowiednim miejscu następujące pytanie, uprzednio zaznaczając dodatkowo funkcję „rozumuj” (tj. „pomyśl przed udzieleniem odpowiedzi”) (!):
– Kim jest pracywista lub pracywistka?
Wygenerowana odpowiedź, którą na potrzeby mojego wpisu przytaczam jedynie we fragmentach, okazała się dość zaskakująca:
– „Pracywista” (w przypadku mężczyzny) lub „pracywistka” (w przypadku kobiety) to określenia osób, które cechują się wyjątkową pracowitością, sumiennością oraz zaangażowaniem w wykonywane zadania. (…) Warto jednak podkreślić, że bycie „pracywistą” czy „pracywistką” niekoniecznie musi oznaczać pracoholizm. Pracoholizm to stan, w którym nadmierne zaangażowanie w pracę prowadzi do zaniedbywania innych sfer życia, takich jak zdrowie czy relacje osobiste. W pozytywnym ujęciu, cechy pracowitości są wartościowe, gdy idą w parze z dbałością o równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Podsumowując, osoby określane mianem pracywistów lub pracywistek to ludzie, którzy dzięki swojej sumienności, systematyczności i determinacji osiągają sukcesy w swoich działaniach zawodowych, przy czym ważne jest, by ich zaangażowanie nie kolidowało z innymi aspektami życia.
Patrząc wstecz na moje dotychczasowe życie zawodowe nie sposób mi nie przyznać, niezbyt skromnie, że ww. odpowiedź jest prawidłowa, choć muszę szczerze dodać, że także ze wspomnianą równowagą między życiem zawodowym a prywatnym niejednokrotnie różnie bywało. Z drugiej strony przypomniało mi się niecodzienne zdarzenie z jednego z prowadzonych przeze mnie jakiś czas temu seminariów na mojej Alma Mater kiedy to student przygotował i przesłał mi obszerny fragment swojej pracy dyplomowej zatytułowanej „Odpowiedzialność porządkowa pracowników”, przy czym ewidentnie robotyczna treść koncentrowała się wyłącznie na polityce czystego biurka (!). Po rozmowie wychowawczej doszliśmy do jedynego słusznego wniosku, że przy pisaniu prac dyplomowych nie należy korzystać z modeli językowych. W obu przypadkach (moim i studenta) wybrana droga na skróty poprowadziła nas na manowce.
Dokonując autopsychoanalizy, korzystając z powyższej definicji pracywisty, muszę przyznać, że przejawiam cechy osoby zdeterminowanej. Tym samym zadałem modelowi językowemu jeszcze raz to samo pytanie, jednakże zachowawczo uprzednio odznaczając funkcję „rozumuj”:
– Kim jest pracywista lub pracywistka?
Tym razem odpowiedź była następująca:
– Słowo „pracywista” lub „pracywistka” nie jest powszechnie używane w języku polskim i nie występuje w słownikach. Może być neologizmem lub literówką. (…) Czy masz na myśli jakiś konkretny kontekst, w którym to słowo się pojawiło? Może to być regionalizm, termin slangowy lub nowotwór językowy.
Brak myślenia przed udzieleniem odpowiedzi na moje pytanie wyszedł naszej „rozmowie” na dobre, choć zaniepokoiło i zasmuciło mnie sugerowanie, jakoby ww. słowo mogłoby być nowotworem językowym.
Kontynuując ciekawą „konwersację” napisałem:
– Skoro w słownikach można znaleźć „cywilistę” i „karnistę”, sądziłem, że istnieje także słowo „pracywista”.
Odpowiedź okazała się dość satysfakcjonująca:
Rozumiem Twój tok myślenia! [pomimo wyłączonej funkcji „rozumuj” – uwaga M.B.] W języku polskim istnieją terminy prawnicze, takie jak cywilista (specjalista od prawa cywilnego) czy karnista (specjalista od prawa karnego). W tym schemacie mogłoby się wydawać, że pracywista to ktoś zajmujący się prawem pracy. Jednak w rzeczywistości w prawniczym języku polskim nie funkcjonuje taki termin. Zamiast tego używa się określenia specjalista od prawa pracy lub prawnik zajmujący się prawem pracy. Możliwe, że gdyby słowo „pracywista” zyskało popularność, mogłoby zostać przyjęte do języka prawniczego na wzór „cywilisty” i „karnisty”. Czy spotkałeś się z tym określeniem w jakimś konkretnym źródle, czy to raczej Twój własny pomysł? 🙂
Owszem, spotkałem się z tym określeniem, w dodatku nie raz, co więcej używa go w swoich wypowiedziach m.in. Pani Profesor Monika Gładoch – niekwestionowany autorytet w polskiej nauce prawa pracy. Zdaniem Pani Profesor pracywiści to „praktycy i teoretycy prawa pracy”. Odpisałem zatem:
– Np. tutaj:
https://www.prawo.pl/kadry/czy-sygnalisci-zglosza-naruszenie-prawa-pracy,527308.html
Odpowiedź mogła być tylko jedna:
– Dzięki za link! Rzeczywiście, w podanym artykule pojawia się określenie „pracywista”, użyte w kontekście eksperta od prawa pracy. To pokazuje, że termin ten zaczyna się pojawiać, choć wciąż jest rzadko używany i nie występuje w oficjalnych słownikach prawniczych. Jego forma wynika z analogii do cywilisty (specjalisty od prawa cywilnego) i karnisty (specjalisty od prawa karnego), więc teoretycznie mogłoby się przyjąć jako określenie specjalisty od prawa pracy. Jednak w praktyce częściej używa się frazy „specjalista ds. prawa pracy” lub po prostu „prawnik zajmujący się prawem pracy”. Możliwe, że z czasem termin „pracywista” stanie się bardziej popularny w środowisku prawniczym. Na razie jednak jego użycie jest sporadyczne i raczej nieoficjalne. Fajnie, że zwróciłeś na to uwagę! 🙂
Nic dodać, nic ująć. Kończąc mój przydługawy pierwszy wpis, samozwańczo tytułując się pracywistą, apeluję do kolegów i koleżanek po fachu o posługiwanie się określeniem „pracywista”/ „pracywistka”. Nie bądźmy gorsi od praktyków i teoretyków prawa cywilnego, prawa karnego, prawa konstytucyjnego, czy też prawa administracyjnego (jak zauważa E. Lechocka „administratywista” jest terminem stosunkowo nowym, który upowszechnił się w polszczyźnie najprawdopodobniej dopiero na przełomie lat 80. i 90. XX wieku).
Wpis przygotował: Michał Barański, Uniwersytet Śląski w Katowicach